![]() |
| Zdjęcie wydawca |
piątek, 18 maja 2018
Blask i nędza klasy średniej
środa, 9 maja 2018
Rozpaczliwe dowody życia
![]() |
| Zdjęcie wydawca |
środa, 2 maja 2018
Refleksy #17
Milczenie - Martin Scorsese. Nie wiem dlaczego wizerunkowo samuraj wygrywa z jezuitą. Martyrologia japońskich chrześcijan i ich europejskich pasterzy. Misja to nie jest chociaż film chce być misyjny.
Kruk. Szepty słychać po zmroku - formalnie ciekawy serial kryminalny tak przez miejsce gdzie rozgrywa się akcja - Podlasie jak i prowadzenie intrygi przyprawionej elementem nadnaturalnym. Zaskakująco szorstki i brutalny ale mam wrażenie, że takimi są wszystkie produkcje opowiadające o pedofilii => chociażby film Lynne Ramsay.
Czerwony żółw - Michael Dudok de Wit. Poetycka opowieść o rozbitku na bezludnej wyspie. Każdy potrzebuje Piętaszka lub choćby żółwia. A czego potrzebują oni?
Smoleńsk - Antoni Krauze. To, chociaż w nurcie kina katastroficznego, film katastrofalnie zły. Fabularnie, aktorsko i technicznie nędzny a przecież opowiada o największej współcześnie katastrofie naszego państwa. Szkoda, że w sposób prostacko insynuacyjny natarczywie trzyma się jej sensacyjnej, zamachowej tezy. Nie to jest najgorsze, że jest to niedobry film. Najgorsze jest to, że na razie nie widać scenariusza na inny.
Przedziwna planeta - interesujący dokument o naszej planecie z kanału National Geographic, wyprodukowany przez Darrena Aronofsky'ego, prowadzony przez Willa Smitha i z komentarzem astronautów z kilku misji orbitalnych. Jeżeli Bóg gra w kości to Ziemi dostały się same szóstki gdyż istnienie naszej planety i nasze na niej życie okazuje się splotem miliona wręcz nieprawdopodobnych przypadków i szczęśliwych zbiegów okoliczności.
Nigdy cie tutaj nie było - Lynne Ramsay. Joaquin Phoenix gra człowiek straumatyzowanego tak trudnym dzieciństwem jak i służbą w agencji rządowej/wojsku. Jest detektywem wynajmowanym do poruszania się poza granicami prawa, nie mającym złudzeń co do prawdziwej natury świata, idącym jak taran albo młot do wyznaczonego celu. Dostaje zlecenie odnalezienia 12-letniej córki kongresmena. To, że odnajdzie nie zwątpimy ani razu ale czy ją uratuje? Opowiadany momentami w stylistyce slow cinema i zaglądający do głowy bohatera wydaje się mądrzejszy niż jest w rzeczywistości. I to niepotrzebne złudzenie możliwości wyboru zakończenia. Równie dobra muzyka Jonny Greenwooda, gitarzysty Radiohead.
Avengers: Wojna bez granic - Anthony Russo, Joe Russo. Wśród lepszych i gorszych produkcji Marvela ta odsłona Avengersów nie ma praktycznie słabych stron. Wszystko zostało proporcjonalnie wymieszane, humor z patosem, refleksja z pędzącą na złamanie karku akcją, pragnienie życia z koniecznością jego poświęcenia. Kultura masowa ze sztuką. Większość superbohaterów ma swoje pięć albo i więcej minut ale i tak show kradnie główny zły (Josh Brolin w roli Thanosa) oraz Strażnicy Galaktyki, do których dołączam Thora. Z jednej strony szkoda (prawie rok czekania) z drugiej dobrze (czy na pokładzie jest doktor?), że to jednak dwumecz.
Ponadto, Legion z drugim sezonem, równie interesującym chociaż już bez tego efektu świeżości jaki napotkałem w pierwszym, satysfakcjonujący finał Homeland, w którym to chyba pierwszy raz Rosjanie mówią naprawdę po rosyjsku (wierzę, że zobaczymy jeszcze Jewgienija) oraz trzecie Expanse jeszcze bardziej spejsoperowe i na coraz wyższym poziomie.
Słabo, ciepły kwiecień zachęcał do aktywności na świeżym powietrzu. I dobrze.
Kruk. Szepty słychać po zmroku - formalnie ciekawy serial kryminalny tak przez miejsce gdzie rozgrywa się akcja - Podlasie jak i prowadzenie intrygi przyprawionej elementem nadnaturalnym. Zaskakująco szorstki i brutalny ale mam wrażenie, że takimi są wszystkie produkcje opowiadające o pedofilii => chociażby film Lynne Ramsay.
Czerwony żółw - Michael Dudok de Wit. Poetycka opowieść o rozbitku na bezludnej wyspie. Każdy potrzebuje Piętaszka lub choćby żółwia. A czego potrzebują oni?
Smoleńsk - Antoni Krauze. To, chociaż w nurcie kina katastroficznego, film katastrofalnie zły. Fabularnie, aktorsko i technicznie nędzny a przecież opowiada o największej współcześnie katastrofie naszego państwa. Szkoda, że w sposób prostacko insynuacyjny natarczywie trzyma się jej sensacyjnej, zamachowej tezy. Nie to jest najgorsze, że jest to niedobry film. Najgorsze jest to, że na razie nie widać scenariusza na inny.
Przedziwna planeta - interesujący dokument o naszej planecie z kanału National Geographic, wyprodukowany przez Darrena Aronofsky'ego, prowadzony przez Willa Smitha i z komentarzem astronautów z kilku misji orbitalnych. Jeżeli Bóg gra w kości to Ziemi dostały się same szóstki gdyż istnienie naszej planety i nasze na niej życie okazuje się splotem miliona wręcz nieprawdopodobnych przypadków i szczęśliwych zbiegów okoliczności.
Nigdy cie tutaj nie było - Lynne Ramsay. Joaquin Phoenix gra człowiek straumatyzowanego tak trudnym dzieciństwem jak i służbą w agencji rządowej/wojsku. Jest detektywem wynajmowanym do poruszania się poza granicami prawa, nie mającym złudzeń co do prawdziwej natury świata, idącym jak taran albo młot do wyznaczonego celu. Dostaje zlecenie odnalezienia 12-letniej córki kongresmena. To, że odnajdzie nie zwątpimy ani razu ale czy ją uratuje? Opowiadany momentami w stylistyce slow cinema i zaglądający do głowy bohatera wydaje się mądrzejszy niż jest w rzeczywistości. I to niepotrzebne złudzenie możliwości wyboru zakończenia. Równie dobra muzyka Jonny Greenwooda, gitarzysty Radiohead.
Avengers: Wojna bez granic - Anthony Russo, Joe Russo. Wśród lepszych i gorszych produkcji Marvela ta odsłona Avengersów nie ma praktycznie słabych stron. Wszystko zostało proporcjonalnie wymieszane, humor z patosem, refleksja z pędzącą na złamanie karku akcją, pragnienie życia z koniecznością jego poświęcenia. Kultura masowa ze sztuką. Większość superbohaterów ma swoje pięć albo i więcej minut ale i tak show kradnie główny zły (Josh Brolin w roli Thanosa) oraz Strażnicy Galaktyki, do których dołączam Thora. Z jednej strony szkoda (prawie rok czekania) z drugiej dobrze (czy na pokładzie jest doktor?), że to jednak dwumecz.
Ponadto, Legion z drugim sezonem, równie interesującym chociaż już bez tego efektu świeżości jaki napotkałem w pierwszym, satysfakcjonujący finał Homeland, w którym to chyba pierwszy raz Rosjanie mówią naprawdę po rosyjsku (wierzę, że zobaczymy jeszcze Jewgienija) oraz trzecie Expanse jeszcze bardziej spejsoperowe i na coraz wyższym poziomie.
Słabo, ciepły kwiecień zachęcał do aktywności na świeżym powietrzu. I dobrze.
niedziela, 8 kwietnia 2018
Zachować twarz
![]() |
| Plakat reklmowy |
piątek, 6 kwietnia 2018
Morskie opowieści
![]() |
| Zdjęcie własne |
Na początku były Przygody Sindbada Żeglarza z opowieści Bolesława Leśmiana. Chwilę później Wyspa skarbów - Roberta Luisa Stevensona ( ach ci piraci) i Przypadki Robinsona Crusoe - Daniela Defoe (chociaż na wyspie to jednak marynarz). 20 000 mil podmorskiej żeglugi - Juliusza Verne'a pozwoliło mi poznać oceany od ich głębin a Moby Dick - Hermana Mielville'a ciężką pracę ludzi morza i ich zmagania z mistycznym żywiołem natury. Te fikcje wzbudziły mój apetyt na prawdziwe morskie opowieści. Chciwie pochłaniałem historię wielkich morskich odkrywców - Kolumba, de Gamy, Magellana, Cooka oraz tych nowożytnych jak Cousteu, Hayerdahl i innych zdobywców błękitnych przestrzeni. Historie papirusowych łodzi Egipcjan i długich łodzi Wikingów, herbacianych kliprów i transatlantyków w wyścigu o Błękitną Wstęgę. Wieków dominacji żagla i pary. Piractwa, wojen i katastrof. Incydentów niezwykłych, nieprzewidzianych i niesłusznie zapomnianych. Od Mary Celeste, Titanica po MS Gustloff. Od Wielkiej Armady po małą flotę.
Świetnym kompendium wiedzy o morskim świecie stały się książki Georgesa Blonda, które pierwotnie ukazały się jako Wielka przygoda oceanów - Atlantyk i Pacyfik.
Dziesięć lat temu wydane zostały ponownie pt Ocean przygody
![]() |
| Zdjęcie własne |
Oczywiście warto przeczytać całość, każdy rozdział przynosi emocjonującą opowieść a każda z nich, nawet jak nie obudzi w nas wilka morskiego, to pozwoli poczuć zew przygody.
środa, 4 kwietnia 2018
Ready or not
![]() |
| plakat reklamowy |
![]() |
| zdjęcie wydawca |
poniedziałek, 2 kwietnia 2018
Refleksy #16
Azyl - Niki Caro. Temat samograj, dzisiaj szczególnie pożądany. Polska rodzina ratuje w czasie wojny Żydów ukrywając ich w prowadzonym przez siebie warszawskim zoo. Autentyczna historia, którą nakręcili Czesi i to u siebie. Zadziwiająca indolencja naszej kinematografii. To nie my chcieliśmy wynajmować Gibsona i Eastwooda do reżyserowania patriotycznej narracji?
Nie jestem twoim murzynem - Raoul Peck. Malcolm X, Martin Luther King, Medgar Evers - działacze polityczni, obrońcy praw obywatelskich walczący o równouprawnienie i zniesienia segregacji. Wszyscy zabici w zamachach za swoje przekonania. James Baldwin, pisarz, którego ambicją było na ich przykładzie pokazać stracone szanse Ameryki na zasypanie rasistowskich podziałów, nie zdążył dokończyć swojego dzieła. Raoul Peck w swoim dokumencie próbuje tego z dobrym skutkiem i wcale nie optymistycznymi wnioskami.
Wyznania mordercy - Yû Irie. Zaskakujący japoński thriller. To znaczy jak już poznamy punkt wyjścia - sprawca przedawnionych zbrodni, pięciu zabójstw, ujawnia się, wydaje książkę o ich popełnieniu i zostaje celebrytą, grając tym na nosie ofiarom, ich bliskim i policji - wiemy, że zostaniemy na pewno zaskoczeni. Niespodzianką jest to, że kilka razy.
Anihilacja - Alex Garland. Fabuła oparta o powieść Jeffa VanderMeera (trylogia Southern Reach, wydana u nas jako Unicestwienie*Ujarzmienie*Ukojenie), której nie czytałem więc nie mogę konfrontować. Porównując "objętościowo" wychodzi, że film jest dużym kompromisem wobec powieści. Produkcja netflixa, przeznaczona pierwotnie do kin, porządna ale operująca elementami znanymi literackiej i filmowej sf. Co do samego zakończenia, reżyser jednak nie miał racji.
Volta - Juliusz Machulski. Korony króla czyli historia spóźnionej zemsty z anegdotą historyczną w tle. Vinci pozostaje chyba ostatnią sensowną produkcją faceta, który kiedyś dyktował kanon polskiej komedii filmowej. Może dlatego Volta próbuje go naśladować. Volta podobnie jak Ile waży koń trojański, Kołysanka, AbaSSada to co prawda typowa machulszczyzna ale z dowcipem na poziomie farsy, której widz powinien się bronić pamięcią złotej rybki.
Niepamięć - Atom Egoyan - Zemsta z alzheimerem na karku czyli jak będąc u schyłku życia dopaść nazistę, strażnika z Auschwitz. Lekko hallmarkowa stylistyka przypomina nigdy nie napisany przez Danielle Steel thriller. Fabularnie i aktorsko gdzieś między Maratończykiem a Chłopcami z Brazylii. No i nikt nie mówi o "polskich obozach śmierci" a Hank Schrader umiera po raz drugi.
Paradoks Cloverfield - Julius Onah. Ciąg dalszy projektu J.J.Abramsa, który miał swój zaskakujący początek w 2008 roku (Cloverfield, u nas jako Projekt:Monster) i był kontynuowany w interesującym Cloverfield Lane 10 (2016). Internacjonalna stacja orbitalna prowadzi eksperyment mający uwolnić targaną konfliktami Ziemię od problemów z energią. Dochodzi jednak do tytułowego paradoksu, od którego to nie tylko film się sypie.
Salut-7 - Klim Shipenko. Misja ratująca radziecką myśl naukową, tytułową stację orbitalną w 1985 roku. Spłycając należałoby powiedzieć, że to Grawitacja po rosyjsku. Ale nie tylko tym jest. Oparte na faktach, które jednak tak dramatyczne nie były. Dobre efekty, prosta ale dynamiczna fabuła zachowująca wszystkie elementy takiego widowiska i lekka autoironia.
Trzy spotkania z kinem rumuńskim, każde opowiada o rozumieniu uczciwości wobec siebie i innych. Uczciwości prywatnej i publicznej. Na użytek swój i innych. Też o korupcji w życiu, rozumianej często jako sieci wzajemnych zależnośći, pozornie powierzchownych i nieszkodliwych ale cżesto głęboko naruszjących tkankę naszej przyzwoitości i podkopującej fundamenty zaufania społecznego. Tak jak w Piętro niżej - Radu Munteana gdzie gwałtowna śmierć młodej kobiety staje się wyzwaniem dla jej sąsiadów. Jak w Egzaminie - Cristiana Mungiu, w którym człowiek generalnie porządny, to jest i uczciwy i przyzwoity, zrobi wszystko dla zapewnienia sukcesu swojej córki. I jak w chyba najlepszej Sieranevadzie - Cristi Puiu, gdzie zorganizowana w M-4 stypa ujawnia różne, wieksze lub mniejsze, problemy rodzinne i wzajemne animozje. W każdym z tych filmów dwa wątki stają się ich podstawą i punktem wyjścia - charakterystyczna dla społeczeństw transformacyjnych Europy środkowej i wschodniej słabość Państwa, które z wszystkimi tego konsekwencjami, zastępuje, wywodzący się często z poprzedniego systemu, zaradny obywatel oraz ciepły obraz młodego pokolenia, które, czy nam się to podoba czy nie, będzie kroczyć własną drogą.
Ptaki śpiewają w Kigali - Joanna Kos-Krauze i Krzysztof Krauze. Niedoceniony przez publiczność chyba najważniejszy polski film ostatnich lat. Zaryzykowałbym, że nawet w wymiarze europejskim. Historia rwandyjskiej dziewczyny uratowanej z rzezi Tutsi przez polską ornitolog badającą zwyczaje sępów afrykańskich wspólnie z jej ojcem. Opowieść jednocześnie prosta i skomplikowana. Przecież rzecz nie tylko o tym afrykańskim ludobójstwie, nie tylko o afrykańskich sąsiadach, nieprzepracowanych traumach i dramacie uchodźców o innym kolorze skóry. Opowiedziane to wszystko w sposób wyciszony, powściągliwy z pokorą często obcą polskiemu kinu.
Niemiłość - Andriej Zwiagincew to gwarancja kina na wysokim poziomie. Nie jest inaczej i tym razem. Historia rozwodzącego się małżeństwa, których jedyne dziecko, nastoletni syn, pod presją okoliczności z tym związanych ucieka z domu. Czy niemiłość to tylko prosty brak miłości czy znacznie coś gorszego. Nie wiem. Zwiagincew opowie nam o konsekwencjach tego stanu. Powoli, na zimno, brutalnie.
Terror - serial na podstawie powieści Dana Simmonsa. Bardzo dobrze trzyma klimat książki i nawet mroźny krajobraz jak z Doktora Żywago nie razi a nawet pasuje niczym stara rycina do współczesnego reprintu opowieści o tej tragicznej wyprawie końca epoki wielkich odkryć geograficznych.
Collateral - watahopodobny miniserial brytyjski gdzie w wielkomiejskim środowisku podobnie jak na polskim pograniczu splatają się interesy służb państwa z interesami jego obywateli.
Nie jestem twoim murzynem - Raoul Peck. Malcolm X, Martin Luther King, Medgar Evers - działacze polityczni, obrońcy praw obywatelskich walczący o równouprawnienie i zniesienia segregacji. Wszyscy zabici w zamachach za swoje przekonania. James Baldwin, pisarz, którego ambicją było na ich przykładzie pokazać stracone szanse Ameryki na zasypanie rasistowskich podziałów, nie zdążył dokończyć swojego dzieła. Raoul Peck w swoim dokumencie próbuje tego z dobrym skutkiem i wcale nie optymistycznymi wnioskami.
Wyznania mordercy - Yû Irie. Zaskakujący japoński thriller. To znaczy jak już poznamy punkt wyjścia - sprawca przedawnionych zbrodni, pięciu zabójstw, ujawnia się, wydaje książkę o ich popełnieniu i zostaje celebrytą, grając tym na nosie ofiarom, ich bliskim i policji - wiemy, że zostaniemy na pewno zaskoczeni. Niespodzianką jest to, że kilka razy.
Anihilacja - Alex Garland. Fabuła oparta o powieść Jeffa VanderMeera (trylogia Southern Reach, wydana u nas jako Unicestwienie*Ujarzmienie*Ukojenie), której nie czytałem więc nie mogę konfrontować. Porównując "objętościowo" wychodzi, że film jest dużym kompromisem wobec powieści. Produkcja netflixa, przeznaczona pierwotnie do kin, porządna ale operująca elementami znanymi literackiej i filmowej sf. Co do samego zakończenia, reżyser jednak nie miał racji.
Volta - Juliusz Machulski. Korony króla czyli historia spóźnionej zemsty z anegdotą historyczną w tle. Vinci pozostaje chyba ostatnią sensowną produkcją faceta, który kiedyś dyktował kanon polskiej komedii filmowej. Może dlatego Volta próbuje go naśladować. Volta podobnie jak Ile waży koń trojański, Kołysanka, AbaSSada to co prawda typowa machulszczyzna ale z dowcipem na poziomie farsy, której widz powinien się bronić pamięcią złotej rybki.
Niepamięć - Atom Egoyan - Zemsta z alzheimerem na karku czyli jak będąc u schyłku życia dopaść nazistę, strażnika z Auschwitz. Lekko hallmarkowa stylistyka przypomina nigdy nie napisany przez Danielle Steel thriller. Fabularnie i aktorsko gdzieś między Maratończykiem a Chłopcami z Brazylii. No i nikt nie mówi o "polskich obozach śmierci" a Hank Schrader umiera po raz drugi.
Paradoks Cloverfield - Julius Onah. Ciąg dalszy projektu J.J.Abramsa, który miał swój zaskakujący początek w 2008 roku (Cloverfield, u nas jako Projekt:Monster) i był kontynuowany w interesującym Cloverfield Lane 10 (2016). Internacjonalna stacja orbitalna prowadzi eksperyment mający uwolnić targaną konfliktami Ziemię od problemów z energią. Dochodzi jednak do tytułowego paradoksu, od którego to nie tylko film się sypie.
Salut-7 - Klim Shipenko. Misja ratująca radziecką myśl naukową, tytułową stację orbitalną w 1985 roku. Spłycając należałoby powiedzieć, że to Grawitacja po rosyjsku. Ale nie tylko tym jest. Oparte na faktach, które jednak tak dramatyczne nie były. Dobre efekty, prosta ale dynamiczna fabuła zachowująca wszystkie elementy takiego widowiska i lekka autoironia.
Trzy spotkania z kinem rumuńskim, każde opowiada o rozumieniu uczciwości wobec siebie i innych. Uczciwości prywatnej i publicznej. Na użytek swój i innych. Też o korupcji w życiu, rozumianej często jako sieci wzajemnych zależnośći, pozornie powierzchownych i nieszkodliwych ale cżesto głęboko naruszjących tkankę naszej przyzwoitości i podkopującej fundamenty zaufania społecznego. Tak jak w Piętro niżej - Radu Munteana gdzie gwałtowna śmierć młodej kobiety staje się wyzwaniem dla jej sąsiadów. Jak w Egzaminie - Cristiana Mungiu, w którym człowiek generalnie porządny, to jest i uczciwy i przyzwoity, zrobi wszystko dla zapewnienia sukcesu swojej córki. I jak w chyba najlepszej Sieranevadzie - Cristi Puiu, gdzie zorganizowana w M-4 stypa ujawnia różne, wieksze lub mniejsze, problemy rodzinne i wzajemne animozje. W każdym z tych filmów dwa wątki stają się ich podstawą i punktem wyjścia - charakterystyczna dla społeczeństw transformacyjnych Europy środkowej i wschodniej słabość Państwa, które z wszystkimi tego konsekwencjami, zastępuje, wywodzący się często z poprzedniego systemu, zaradny obywatel oraz ciepły obraz młodego pokolenia, które, czy nam się to podoba czy nie, będzie kroczyć własną drogą.
Ptaki śpiewają w Kigali - Joanna Kos-Krauze i Krzysztof Krauze. Niedoceniony przez publiczność chyba najważniejszy polski film ostatnich lat. Zaryzykowałbym, że nawet w wymiarze europejskim. Historia rwandyjskiej dziewczyny uratowanej z rzezi Tutsi przez polską ornitolog badającą zwyczaje sępów afrykańskich wspólnie z jej ojcem. Opowieść jednocześnie prosta i skomplikowana. Przecież rzecz nie tylko o tym afrykańskim ludobójstwie, nie tylko o afrykańskich sąsiadach, nieprzepracowanych traumach i dramacie uchodźców o innym kolorze skóry. Opowiedziane to wszystko w sposób wyciszony, powściągliwy z pokorą często obcą polskiemu kinu.
Niemiłość - Andriej Zwiagincew to gwarancja kina na wysokim poziomie. Nie jest inaczej i tym razem. Historia rozwodzącego się małżeństwa, których jedyne dziecko, nastoletni syn, pod presją okoliczności z tym związanych ucieka z domu. Czy niemiłość to tylko prosty brak miłości czy znacznie coś gorszego. Nie wiem. Zwiagincew opowie nam o konsekwencjach tego stanu. Powoli, na zimno, brutalnie.
Terror - serial na podstawie powieści Dana Simmonsa. Bardzo dobrze trzyma klimat książki i nawet mroźny krajobraz jak z Doktora Żywago nie razi a nawet pasuje niczym stara rycina do współczesnego reprintu opowieści o tej tragicznej wyprawie końca epoki wielkich odkryć geograficznych.
Collateral - watahopodobny miniserial brytyjski gdzie w wielkomiejskim środowisku podobnie jak na polskim pograniczu splatają się interesy służb państwa z interesami jego obywateli.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






