O ile przeniesienie książek z regałów w pokoju przeznaczonym do malowania odbyło się w najprostszy z możliwych sposobów, musiałem się jedynie starać utrzymać jak najwięcej woluminów w rękach przenosząc do drugiego pomieszczenia, to ich powrót nie był już tak praktyczny i szybki. Z kilku powodów. Książki musiałem odkurzyć a czynność ta niejednokrotnie prowokowała bliższe przyjrzenie się książce, zajrzenie do niej a nawet wczytanie się w nią. Przyjrzenie się książce skutkowało inną koncepcją jej ustawienia na półce, całkowicie odmienna od dotychczasowej a w kilkudziesięciu przypadkach ich eksmisją do biblioteki miejskiej. Ta relokacja związana była generalnie z pewną przypadkowością tych lektur, ich silna sezonowością, bądź całkowitym porzuceniem ich autorów. Na marginesie, próba ich osiedlenia w bibliotece publicznej nie była znowu taka łatwa. Pani bibliotekarka uzmysłowiła mi, że nie wszystko czego nie chcemy w domu biblioteka przyjmie. Na całe szczęście niebieska torba pewnego szwedzkiego sklepu wypełniona została przeze mnie w miarę aktualną porcją beletrystyki, sensacji, horroru, kryminału, do tego nienagannie utrzymaną, więc spotkała się z pełną przychylnością. Cieszę się więc, że biblioteczka moja, niewielka, licząca kilkaset papierowych książek, została już zdublowana ebookami, które może nie przynoszą podobnych wrażeń organoleptycznych i nie uruchomią tylu interakcji w czasie remontu ale pokonują ją praktycznością.
Wyszedł z siebie i nie wrócił - Tomasz Jastrun. Poeta, który przemówił prozą. Historia Franciszka, dojrzałego już mężczyzny, artysty malarza, męża i ojca, mieszkańca stolicy, żywo przypomina perypetie Adasia Miauczyńskiego czyli większość z nas może czerpać bolesną przyjemność z jego obserwacji.
Spider-Man: Homecoming - Jon Watts. Pajączek w sieci Avengers czyli powrót Birdmana. Udany powrót Człowieka Pająka w estetyce świata Marvela. Tom Holland przesympatyczny jako nastoletni przegryw o super mocach. No i świetny Michael Keaton przecież jak nikt inny zakorzeniony w kinie superbohaterskim i jednocześnie filmie o pułapkach takiej roli.
I świeżutkie bo dzisiejsze, dwutygodnikowy esej Andrzeja Ledera Obrót sceny swiata, błyskotliwy tekst wywodzący z popkultury wnioski o kondycji współczesności. Mnie o dzisiejszym końcu rumakowania najbardziej przypomina film Mustang - Deniz Gamze Erguven proroczy na swój sposób, tak w wymiarze prywatnym jak i państwowym. Nie tylko w odniesieniu do Turcji.
sobota, 15 lipca 2017
poniedziałek, 26 czerwca 2017
Wolność to uciekający pociąg
![]() |
| Zdjęcie wydawca |
Tak naprawdę nie wiem po co autorowi był potrzebny ten zabieg z wymyślaniem tego nieistniejącego metra, które nawet nie pełni podobnej roli jak smoki i lewiatany u Twardocha. Ktoś kto szukał czegoś wybitnie oryginalnego, czegoś co odróżni tą nagradzaną fabułę od książek lub ich ekranizacji - Korzeni - Alexa Haleya, Zniewolonego - Solomona Northupa czy tylko filmowego ale za to jakże katartycznego Django - Quentina Tarantino, tutaj tego nie odnajdzie. Historia ucieczki Cory i Ceasara z plantacji bawełny i Ridgeway'a, ambitnego łowcy niewolników oraz sieci ludzi dobrej i złej woli, gładko toczy się w zgodzie z logiką fabuły i naszym doświadczeniem czy raczej wyobrażeniem wyniesionym z literatury czy kinematografii. Oprócz kajdan i chłosty oglądamy oczami Cory eksperymenty fizyczne i społeczne na czarnych braciach i siostrach, kojarzącą się momentami z eugeniką, zapowiedź czystości rasowej a w latach pozornie odzyskanej wolności, segregacji i rasizmu. O tyle łatwiejsze, że ćwiczone wcześniej przez białego człowieka na Indianach, rdzennych mieszkańcach kontynentu.
Zagadką dla mnie jest umieszczanie tej powieści, jako nominowanej, w literaturze przynależnej gatunkowo fantastyce. Raz, że fantastyki tam nie uświadczymy a dwa, że kojarzyć się to może z deprecjonowaniem, umniejszeniem dramatu niewolnictwa. Całkowitym zmyśleniem fabuły, która, co dokładnie widać, oparta jest na autentycznych przekazach. Momentami przypomina o tym nawet pewna dydaktyczność opisu, kojarząca się z czytaniem podręcznika z historii. Nie mówiąc już o cytatach z ogłoszeń prasowych z epoki, poprzez które właściciele poszukiwali swoich utraconych, zbiegłych niewolników. Zresztą autor wspomina o tym w Podziękowaniach wieńczących powieść.
Czarna krew Ameryki to do dzisiaj nierozwiązany problem tego kraju i jego codzienny wstyd. To również wstyd krajów jeszcze wczoraj kolonialnych. Ekonomia, która stoi za niewolnictwem, która zbudowała potęgę wielu państw dzisiaj obraca się przeciwko nim. Nie oszukujmy się to nigdy nie był problem religijny, co więcej Nowy i Stary Świat w tym właśnie przypadku chrześcijańskim miłosierdziem się nie popisał. Jakże gorzko musiała brzmieć myśl przewodnia Deklaracji niepodległości*, ta iż ludzie zostali stworzeni przez Boga równymi sobie, z niezbywalnymi prawami do życia, do wolności i do poszukiwania szczęścia, i która przegrała w zderzeniu ze zwykłym acz świętym prawem własności.
Z naszego miejsca na świecie nie widać tego z całą jaskrawością więc los czarnych Amerykanów, ich piętno dociera do nas jedynie po lekturze bądź seansie dzieł potrafiących dramat niewolnictwa opisać. Z tego zadania Kolej podziemna wywiązuje się bez zastrzeżeń.
* "Deklaracja Niepodległości jest jak mapa. Ufasz, że jest prawdziwa, ale przekonasz się, tylko wyruszając i sprawdzając samodzielnie" - spostrzeżenie Georginy, nauczycielki spotkanej przez Corę
sobota, 24 czerwca 2017
Refleksy #6
Opiekun - Michel Franco. Tim Roth jako pielęgniarz, którego zaangażowanie w opiece nad chorymi zdeterminowane zostaje jego osobistą traumą. Film nadzwyczaj wyciszony jak na ładunek emocji, który nam przekazuje.
War Machine - David Michod. Netflixowy film z Bradem Pittem, który gra autentycznego generała US Army mającego ambicje wygrać wojnę w Afganistanie. Ładnie pokazuje schizofreniczność wojny jednak do atmosfery MASH, której oczekiwałem, daleko. Wczoraj zaś usłyszałem w radio, że afgańska armia tnąc koszty zamówiła mundury polowe z kamuflażem leśnym. Lasy w Afganistanie to jedynie 2% kraju.
Zaćma - Ryszard Bugajski. Film chyba trochę niesłusznie nisko oceniany. Widzowie którzy spodziewali się Przesłuchania zostali poproszeni tym razem o wysłuchanie. Chyba zawiniona przez reżysera hermetyczność tego filmu polega na jego teatralności, potrzebie skupienia się na słowach nie na obrazie. Także jego przesłanie, które rozumiem jako nową przypowieść o Dobrym Łotrze. Bo skoro człowiek zdolny jest do zła największego, to jest zdolny do wszystkiego. Również do czynienia dobra. Nie jest to z pewnością próba rozgrzeszenia Krwawej Luny, wysokiej funkcjonariuszki UB, gdyż takiego nie przynosi jej spotkanie z Kardynałem Wyszyńskim. Niezmiennie przykuwający do ekranu Janusz Gajos. Bugajski chciał dopisać aneks do Idy, Pawła Pawlikowskiego, filmu opowiadającego przecież podobną historię, ale chyba niepotrzebnie.
Fargo się skończyło, i dobrze. Jeden z odcinków wypadł wręcz z planu Twin Peaks. Mam nadzieję , że o ile powstanie sezon czwarty to będzie bardziej przemyślany. American Gods powoli do przodu utrzymując poziom i przenosząc finał na kolejny sezon. Rewelacyjna czołówka wydłuża mi za każdym razem seans. House of cards czyli u Underwoodów bez zmian (oznacza to jedynie zmianę za zmianą). Jest lepiej niż w ostatnim sezonie. Scena w samolocie, "starcie" Conwaya z pilotami jakby napisane specjalnie dla nas, Polaków. Wersal ma potencjał. Mając na uwadze, że Ludwik XIV panował 82 lata, może zostać z nami na długo.
Wydanie na lato magazynu Książki przynosi wiele około-fantastycznych tematów. Od nagradzanej Kolei podziemnej, wywiad z pisarzem Colsonem Whiteheadem. Orlińskiego zapowiedź biografii Stanisława Lema - Lem. Życie nie z tej Ziemi (autor mający już na swoim koncie Co to są sypulki. Wszystko o Lemie, bije się w piersi, że wtedy jeszcze nie wszystko wiedział. Dobrze, że wspomniał pracę Agnieszki Gajewskiej - Zagłada i gwiazdy, o niefantastycznej młodości Lema) i jego subiektywna lista dzieł mistrza od najświetniejszych począwszy. Jest artykuł o Blade Runner wczoraj i dziś, i Mapa polskiej fantastyki (znowu mapa!) Żółw a sprawa polska, w wyobrażeniu Michała R. Wiśniewskiego (taki syntetyczny groch z kapustą).
A i jest kwartalny Przekrój na rynku. Już trzeci numer po reaktywacji. Całe 164 strony do czytania i oglądania.
Lato, echże ty.
War Machine - David Michod. Netflixowy film z Bradem Pittem, który gra autentycznego generała US Army mającego ambicje wygrać wojnę w Afganistanie. Ładnie pokazuje schizofreniczność wojny jednak do atmosfery MASH, której oczekiwałem, daleko. Wczoraj zaś usłyszałem w radio, że afgańska armia tnąc koszty zamówiła mundury polowe z kamuflażem leśnym. Lasy w Afganistanie to jedynie 2% kraju.
Zaćma - Ryszard Bugajski. Film chyba trochę niesłusznie nisko oceniany. Widzowie którzy spodziewali się Przesłuchania zostali poproszeni tym razem o wysłuchanie. Chyba zawiniona przez reżysera hermetyczność tego filmu polega na jego teatralności, potrzebie skupienia się na słowach nie na obrazie. Także jego przesłanie, które rozumiem jako nową przypowieść o Dobrym Łotrze. Bo skoro człowiek zdolny jest do zła największego, to jest zdolny do wszystkiego. Również do czynienia dobra. Nie jest to z pewnością próba rozgrzeszenia Krwawej Luny, wysokiej funkcjonariuszki UB, gdyż takiego nie przynosi jej spotkanie z Kardynałem Wyszyńskim. Niezmiennie przykuwający do ekranu Janusz Gajos. Bugajski chciał dopisać aneks do Idy, Pawła Pawlikowskiego, filmu opowiadającego przecież podobną historię, ale chyba niepotrzebnie.
Fargo się skończyło, i dobrze. Jeden z odcinków wypadł wręcz z planu Twin Peaks. Mam nadzieję , że o ile powstanie sezon czwarty to będzie bardziej przemyślany. American Gods powoli do przodu utrzymując poziom i przenosząc finał na kolejny sezon. Rewelacyjna czołówka wydłuża mi za każdym razem seans. House of cards czyli u Underwoodów bez zmian (oznacza to jedynie zmianę za zmianą). Jest lepiej niż w ostatnim sezonie. Scena w samolocie, "starcie" Conwaya z pilotami jakby napisane specjalnie dla nas, Polaków. Wersal ma potencjał. Mając na uwadze, że Ludwik XIV panował 82 lata, może zostać z nami na długo.
Wydanie na lato magazynu Książki przynosi wiele około-fantastycznych tematów. Od nagradzanej Kolei podziemnej, wywiad z pisarzem Colsonem Whiteheadem. Orlińskiego zapowiedź biografii Stanisława Lema - Lem. Życie nie z tej Ziemi (autor mający już na swoim koncie Co to są sypulki. Wszystko o Lemie, bije się w piersi, że wtedy jeszcze nie wszystko wiedział. Dobrze, że wspomniał pracę Agnieszki Gajewskiej - Zagłada i gwiazdy, o niefantastycznej młodości Lema) i jego subiektywna lista dzieł mistrza od najświetniejszych począwszy. Jest artykuł o Blade Runner wczoraj i dziś, i Mapa polskiej fantastyki (znowu mapa!) Żółw a sprawa polska, w wyobrażeniu Michała R. Wiśniewskiego (taki syntetyczny groch z kapustą).
A i jest kwartalny Przekrój na rynku. Już trzeci numer po reaktywacji. Całe 164 strony do czytania i oglądania.
Lato, echże ty.
sobota, 17 czerwca 2017
Niejedno morze
![]() |
| Zdjęcie wydawca |
Idea Międzymorza, czy raczej Trójmorza gdyż obok Bałtyku gościć nas będzie Adriatyk i Morze Czarne, to jak to się określa, sojusz państw Europy Środkowo-Wschodniej (ale takiej rozciągniętej gdzie na północy będzie Finlandia a na południu może nawet i Albania). Sojusz ten z jednej strony miałby być alternatywą dla UE, z drugiej zaś chronić przed mocarstwową Rosją. No, po prostu same problemy. Pierwszy i najważniejszy to chęć i pragnienie by to odbywało się pod naszym, Polski przywództwem. Bo niby pomysł jest nasz. A i pragnienie tego tylko nasze. Szczerek zaprasza nas do odbycia z nim podróży, tam i z powrotem, po tym sporym geopolitycznym marzeniu. To książka podróżnicza, w domyśle rozumiem nie analityczno-polityczna, autor uprzedza o tym przed podróżą.
Jest dużo włóczęgostwa, przez niektóre kraje refleksyjnie jedynie przemykamy, w innych zatrzymujemy się na dłużej, pijąc, jedząc, rozmawiając z miejscowymi ale głównie z samym sobą. Szczerek chłonie za nas i dla nas krajobrazy, peryferia, granice. Skacze jak kot w siedmiomilowych butach. Bałkany, Konstantynopol, niby bracia Madziarowie, Rumuni, Czechy i Słowacja, razem i osobno, Ukraina, Pribałtika, Niemcy, Rosja. Zaczynamy w Berlinie kończymy w Licheniu. Szuka i znajduje punkty z nami wspólne, również różnice i niezrozumienia, stereotypy i oryginalność. Dzień dzisiejszy oswojony w niepokoju i ludzi którzy wydają się być podobni w Warszawie, Budapeszcie, Tallinie...
W sumie idea Międzymorza u Szczerka zasadza się na samej podróży, od morza do morza. Generalnie sama możliwość tej podróży wydaje się skończoną ideą. Wygląda to nieco chaotyczne i nie kończy się mocną puentą, przypomina Tatuaż z tryzubem, który też mi się wydał taki poskładany z fragmentów. Jednak bardzo lubię jego spojrzenie na świat, celność wielu uwag i tą rzadką umiejętność dostrzeżenia różnic pomimo postępującej homogenizacji kultury. Oczywiście, w konkluzji, projekt Międzymorza wydaje się fascynować tylko nas, Polaków. Inni w tą myśl nie wierzą albo w najlepszym przypadku uznają za nasze sny o potędze. Niekonsekwencje w ramach Grupy Wyszehradzkiej, działania sprzeczne z polityką UE, unii której zaproszenia się domagaliśmy, każą na skomplikowany geopolitycznie twór zwany Międzymorzem patrzeć co najmniej sceptycznie. Nawiasem mówiąc dziwię się, że nie skupiliśmy się na realnym pomyśle Juliusza Mieroszewskiego, którego emigracyjna koncepcja ULB, jeszcze z lat 60-tych ub. wieku, pojednania i porozumienia się z Ukrainą, Litwą i Białorusią, nawet dzisiaj jest zbyt słabo realizowana.
Opowieść Szczerka mającą podtytuł Podróże przez prawdziwą i wyobrażoną Europę Środkową ładnie komponuje się również z niedawną lekturą Poruszonej mapy, Przemysława Czaplińskiego, której podtytuł brzmi przecież Wyobraźnia geograficzno-kulturowa polskiej literatury XX i XXI wieku.
wtorek, 13 czerwca 2017
Paniszer, chłop z Mazur
![]() |
| Zdjęcie wydawca |
Nie wiem czy sprawiło to rozpasanie tej opowieści, gęsty ale mało finezyjny splot intryg, kobiece bohaterki pisane tak trochę po męsku i mglistość drugiego planu ale powieść wcześniejsza, Ślepnąc od świateł zdobyła mój większy poklask. Tutaj mamy taki nieco kolorowy ogródek a w nim i "chwasty i kwiaty". Na całe szczęście do ciepłego i odgazowanego piwa, które tak lubią bohaterowie Żulczyka, jeszcze daleko. Wzgórze psów nie jest wielką polską powieścią i chyba nie miała taką być. Jeżeli tego lata macie chęć sięgnąć do polskiego kryminału wybierzcie stanowczo właśnie powieść Żulczyka. To i tak będzie najlepszy wybór.
niedziela, 11 czerwca 2017
Refleksy #5
John Wick 2 - Chad Stachelski. Po odświeżającej części pierwszej, w rozdziale drugim dostajemy zwykły film zemsty, dodatkowo z obietnicą jego męczącej kontynuacji. Czystą radość jedynki zastąpiły mozolne sceny niczym z Dooma, co każe nam z niecierpliwością oczekiwać na game over. Obrazuje to jedynie fakt, że agresja rodzi agresję. Ale tak na marginesie pojawiła się we mnie refleksja co by w Amerykańskich Bogach aktorsko wymienić Cienia na Ducha.
Wieżowiec - Ben Wheatley. Ekranizacja prozy J.G. Balarda, powieści High Rise, chyba z najlepszego okresu w twórczości pisarza. Wcześniej napisał Wyspę i Kraksę oraz Vermillion Sands, zbiór charakterystycznych dla jego świata opowiadań. Katastrofizm i determinizm, słabość człowieka w konfrontacji z materią, zderzenie humanizmu z inżynierią. Film doskonale oddaje ducha tej prozy, z szacunku pozostając nawet w latach 70-tych ub. wieku. Architektoniczne idee Le Corbusiera zamiast dawać wolność niewolą tu ludzi. Prawie jak w groteskowej ale jeszcze optymistycznej wizji Jacques'a Tati, bardziej jak w Dyskretnym uroku burżuazji, Luisa Bunuela. No i rewelacyjnie wpleciony cover S.O.S zespołu ABBA.
Odnotować muszę powrót Rogera Watersa ze świetną płytą Is This The Life We Really Want? Nie licząc flirtu z operą Ca Ira i pojedynczych okruchów, eks lider Pink Floyd kazał nam czekać 25 lat. Nie oznacza to, że jego zainteresowania i fiksacje przez ten czas jakoś specjalnie się zmieniły. O nie. Nadal jest to silny antywojenny, pacyfistyczny głos, człowieka, który pomimo siedemdziesięciu lat na karku cały czas pamięta, że wojna zabrała mu ojca, że wojny nie ustają. To również polityczny song wzywający do rozsądku w oglądzie świata. Cieszy mnie również koncertowe wydawnictwo szczecińskiego zespołu Lebowski, Lebowski plays Lebowski, o których już ze smutkiem myślałem, że zamilkli. Po świetnym Cinematic (2010) byłaby wielka szkoda.
Wieżowiec - Ben Wheatley. Ekranizacja prozy J.G. Balarda, powieści High Rise, chyba z najlepszego okresu w twórczości pisarza. Wcześniej napisał Wyspę i Kraksę oraz Vermillion Sands, zbiór charakterystycznych dla jego świata opowiadań. Katastrofizm i determinizm, słabość człowieka w konfrontacji z materią, zderzenie humanizmu z inżynierią. Film doskonale oddaje ducha tej prozy, z szacunku pozostając nawet w latach 70-tych ub. wieku. Architektoniczne idee Le Corbusiera zamiast dawać wolność niewolą tu ludzi. Prawie jak w groteskowej ale jeszcze optymistycznej wizji Jacques'a Tati, bardziej jak w Dyskretnym uroku burżuazji, Luisa Bunuela. No i rewelacyjnie wpleciony cover S.O.S zespołu ABBA.
Odnotować muszę powrót Rogera Watersa ze świetną płytą Is This The Life We Really Want? Nie licząc flirtu z operą Ca Ira i pojedynczych okruchów, eks lider Pink Floyd kazał nam czekać 25 lat. Nie oznacza to, że jego zainteresowania i fiksacje przez ten czas jakoś specjalnie się zmieniły. O nie. Nadal jest to silny antywojenny, pacyfistyczny głos, człowieka, który pomimo siedemdziesięciu lat na karku cały czas pamięta, że wojna zabrała mu ojca, że wojny nie ustają. To również polityczny song wzywający do rozsądku w oglądzie świata. Cieszy mnie również koncertowe wydawnictwo szczecińskiego zespołu Lebowski, Lebowski plays Lebowski, o których już ze smutkiem myślałem, że zamilkli. Po świetnym Cinematic (2010) byłaby wielka szkoda.
sobota, 10 czerwca 2017
Moje San Escobar
![]() |
| Północna Droga Nadbrzeżna. Okolice Sao Vincente Wszystkie zdjęcia własne |
![]() |
| wybrzeże w ok. Santany |
![]() |
| widok z Pico Arieiro |
![]() |
| Północe wybrzeże |
![]() |
| W kierunku Tres Picos |
![]() |
| Sao Vincente |
![]() |
| Widok z Balcoes |
![]() |
| Pełzające chmury |
![]() |
| Wschodnie wybrzeże |
![]() |
| Platforma widokowa w Cabo Girao |
![]() |
| Levada Caldeirao Verde |
![]() |
| Port w Canical |
![]() |
| Port w Machico |
![]() |
| Baseny lawowe w Port Moniz |
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















